






Wiedz o rynku prosto do Ciebie!
Informacje zawsze w niedzielę o 19:00.
W tym artykule:







Piotr Cymcyk
Główny inwestor
<p>O kryzysie że to już za pół roku, że w przyszłym roku, że dług nas wykończy słyszę od kilkunastu lat…. Zaczął Krzysztof Rybiński ( w necie nie ginie, można go poczytać ) że jak zaraz po euro 2012 jak się stadion w warszawie wybuduje to się zacznie. Nie zaczęło się do tej pory. Stąd ja odnotowuje ten artykuł, który z racji tego że stawia sprawę pod prąd jest tego wart. Wrócę do niego za kilka lat aby sprawdzić jak się zestarzeje. Prognozy rychłego krachu pana Rybińskiego zestarzały się kiepsko. Jak będzie tutaj ?</p>
<p>Dodruk pieniędzy zwiększy inflację, więc tak naprawdę szybko go spłacimy (pośredno) z naszych kieszeni, chyba że ktoś ma obligacje indeksowane inflacją lub trzyma oszczędności w walucie z save heaven, czy też złocie itp.. Ogólnie mówi Pan z sensem, ale sprytnie nie mówi wszystkiego, chociaż ma Pan wiedzę, pytanie dlaczego? Siedzi Pan na pasku obecnego rządu?</p>
<p>No to, skoro tak to agencje jedna po drugiej działa po stronie PiS obecnie przyłączając sie do głosów krytycznych. A autor Finansowej fortecy” jeśli dobrze pamiętam zastanawia się kiedy dług USA przestanie być akceptowalny dla inwestorów i zacznie się jazda….Skoro ktoś się zastanawia nad USA to może jednak …. nie jest to wszystko takie proste i oczywiste jak w tym artykule.</p>
<p>Straszne głupoty Pan wypisuje. Dodruk pieniądza to więcej pieniędzy w naszych kieszeniach? Więcej tylko nominalnie, ale za tę samą pensję kupi Pan mniej. Inflacja to jak obniżenie wszystkim pensji, zasiłków, emerytur itd. Duża inflacja destabilizuje gospodarkę. Dług publiczny to nie jest nadwyżka w sektorze prywatnym i wcale nie jest tak, że wysokość długu nie ma odbicia w gospodarce… No na prawdę, proszę się doedukować, zanim Pan stronę o ekonomii zakłada. Dramat.</p>
<p>Może przeczytaj jeszcze raz, ale tym razem nie na ołtarzu Balcerowicza 😀</p>
<p>Mam drobne zastrzeżenie. Obligacje kupują w większości banki. Dla nich to łatwy zysk. Gdyby kraj się tak nie zadłużał to, być może, banki byłyby zmuszone udzielać więcej i tańszych kredytów przedsiębiorstwom co by się przełożyło na większy wzrost gospodarczy.</p>
<p>Na podstawie tekstu stwierdzam, że nie ma znaczenia czy zadłużenie to 10%, 50%, czy 300%. Nie ma absolutnie żadnej różnicy. Co więcej, im większe zadłużenie państwa, tym sektor prywatny ma więcej pieniędzy, tym lepiej!</p> <p>Poruszając temat na poważnie, dlaczego w ogóle dług jest problemem. Dobrze to widać na przykładzie Grecji. Dopóki gospodarka się rozwija, można rolować w nieskończoność nawet wysoki dług i w ten sposób stymulować gospodarkę.<br /> Wyobraźmy sobie jednak, że mamy kryzys, recesję, która trwa kilka lat. Nagle koszt obsługi długu w stosunku do PKB drastycznie rośnie.<br /> Co gorsze, społeczeństwo ma mniejsze możliwości kupowania obligacji, trzeba polegać na inwestorach zagranicznych. Oni z kolei postrzegają państwo jako bardziej ryzykowne, więc aby kupowali te obligacje, trzeba dać je na większy procent. Czyli znowu, koszt obsługi długu rośnie.</p> <p>Dodajmy jeszcze, że sytuacja finansowa kraju może być wykorzystywana do nacisków politycznych. Uzależniając od tego pożyczkę czy finansowanie długu, UE naciska na kraje, aby zmieniły swoją politykę, czy nawet doprowadza do zmiany władzy – przykład Grecja, Włochy.</p> <p>Jeżeli mamy niski dług, to w razie problemów, np. potrzeby dużych wydatków na zbrojenia, możemy to pokryć zwiększając zadłużenie i nic specjalnie się nie dzieje. Jeżeli dług mamy wysoki, bo już wydaliśmy te pieniądze np. na socjal, to pojawia się problem.</p> <p>Podsumowując, niski dług powinniśmy traktować jako zaletę. Prawdą jest, że te 60% zadłużenia obecnie będą dla nas niewielkim obciążeniem. Z drugiej strony mamy obecnie relatywnie niską stopę inwestycji, oraz czekają nas bardzo duże wydatki – na wojsko oraz transformację energetyczną. Trochę słabo, że teraz rząd mocno zwiększa zadłużenie wydając więcej na socjal, aby wygrać następne wybory.</p>
<p>Cymcyk nie kompromituj się , to że żyjesz z płatnych abonamentów za swoje pierdy to już wiemy a jak ktośysli że zadłużanie nic nie znaczy niech zacznie brać coraz większe kredyty i opowie nam jak mu idzie spłata , robimy bo roku po 7% deficyty to się nie może dobrze skończyć</p>
<p>Weź może najpierw puszczaj do ChataGPT swoje komentarze?</p>
<p>Dominować zaczyna „szkoła ekonomii” ludzi młodych, którzy lat 80-90 nie pamiętają… Na logikę skoro dług we własnej walucie można tak łatwo spłacić włączając drukarki to po co w ogóle zaciągać ten dług zamiast drukować?</p>
<p>Sądzisz, że „drukowanie” pieniądza oznacza banknoty wychodzące z drukarni?</p>
<p>Kraj emitujący własną walutę nie może zbankrutować, Argentyna na to: potrzymaj mi piwo. I chyba tyle w temacie tego artykułu.</p>
<p>Argentyna się zadłużała w dolarach mistrzu ekonomii</p>
<p>Trochę mnie dziwią te Pana pełne pewności wpisy. Jak będzie zobaczymy – duży dług oznacza utratę zaufania u dłużników, większe oprocentowanie obligacji, inflację …..</p>
Zastrzeżenia prawne
Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.